Pozwolę sobie przytoczyć cytat z Forsa.
„Panowie przecież działacie we wspólnym interesie,przykre jest to ,że dotychczas traktowano was jako wzór do naśladowania - mówię o waszej działalności na rzecz ochrony ryb łososiowatych .Obecnie potrzeba autorytetów wśród wędkarzy ,takich którzy namówią innych do podobnych działań , wasza już "niesmaczna "dyskusja na forum może tylko zaszkodzić całej sprawie.
Pozdrawiam i apeluję o zakończenie tej rozmowy na forum.”
Mój post kieruję do wszystkich zrzeszonych w naszym towarzystwie jak i potencjalnie chętnych do wstąpienia w nasze szeregi.
Nie wiem czy nasze dwa bratnie, Zachodniopomorskie Towarzystwa są wzorem godnym do naśladowania. Mogę jednak stwierdzić, że robimy, co możemy. Na obecnym etapie uwzględniając przede wszystkim potrzeby środowiskowe.
W tej chwili nie jesteśmy dzierżawcą żadnej rzeki, dlatego natenczas gospodarką stricte rybacką niech zajmuje się instytucja, która jest do tego uprawniona i ma możliwości w postaci przejętych wód. Co nie znaczy że nie zarybiamy; również z funduszy sponsorów i własnych lub nie chronimy np. w okresie tarła statutowych rzek. Staramy się mieć też, mam nadzieję, ożywczy wpływ na inne procesy zachodzące w PZW. Przecież jesteśmy również jego członkami. Biorąc pod uwagę zagrożenia, z którymi się borykaliśmy, czyli planowane zniszczenie bezpowrotnie dolnej Regi i Iny (i nie ma co owijać w bawełnę, będziemy się borykać) naszym priorytetem stało się również podpisanie tzw. "Porozumienia".
07.11.2008 r. cztery pomorskie towarzystwa wraz z Zachodniopomorskim ZMiUW podpiszą je w Kołobrzegu. Dla nas jest to sprawa najważniejsza i wiem, że będzie to historyczna chwila. Takie porozumienie współpracy otwiera możliwości, jakich chyba nie ma jeszcze nikt w Polsce; możliwości wpływania, na zachowanie w "kształcie " możliwie nienaruszonym rzek oraz ich renaturyzację.
Kierujemy się przede wszystkim dobrem natury, nie własnymi interesami. Oczywiście nasze cele w miarę rozwoju sytuacji będą ulegać zmianie, ale zawsze będziemy mieć do nich zdroworozsądkowe podejście. Kiedyś o tym pisałem. „Sadzenie róż gdy płonie las” wg. nas jest pomyłką. Co nie znaczy że w przyszłości nie zajmiemy się „ogrodnictwem”

Każdy jak ma ochotę może dołączyć do nas i gwarantuję, że będzie mógł realizować wszystkie swoje, oczywiście realne pomysły. Uzyskując w pracy pomoc ogółu, czy nawet sam, ze wsparciem „mentalnym”, oczywiście jeżeli podoła.
Mariuszowi (być może przeczyta te słowa)dziękujemy za uznanie zawarte mimochodem w Jego poście. Obawiam się, że swoimi spostrzeżeniem trafił idealnie w sedno. Też mam wrażenie, że komuś szczególnie zależy na tym aby zaszkodzić naszej działalności .
Może nie wiedzieliście, ale ręczę wam, iż to forum i np.Forsa czytają również melioranci z naszego województwa. Zapewniam kolegów, że pragniemy pracować bez zbędnego tym bardziej negatywnego rozgłosu. Rozumiemy, że niezgoda i wszelkie spory szkodzą naszym sprawom. W swoim gronie możemy szarpać się na argumenty. Natomiast występując na zewnątrz musimy pozostawić swoje niezaspokojone ambicje i poczekać z nimi na nadejście sprzyjającego ich realizacji momentu. . Na zewnątrz musi być jedność i to jest niepodważalny fakt.
Temat założyłem aby wewnątrz naszych szeregów omawiać indywidualne oczekiwania.
Proszę, składajcie tu pomysły do przedyskutowania.
Krzysztof Filocha