Witamy,
Gościu
|
A my tu gadu - gadu
TEMAT: ELEKTROWNIA JĄDROWA W STEPNICY??
O:ELEKTROWNIA JĄDROWA W STEPNICY?? 14 lata 5 miesiąc temu #3024
|
no niestety jak widać nasza władza jest nadal nie uświadomiona ekologicznie i nadal uważa że energetyka atomowa jest i tania i ekologiczna a dobrze wiadomo, kto choć troszkę interesuje się ekologią i ochroną naturalnego środowiska że tak nie jest
![]() ![]() Niestety to jest tylko moje słowo które tak naprawdę nikogo nie obchodzi ponieważ jestem tylko zwykłym wędkarzem prostym człowieczkiem w mniemaniu władzy i polityków a tam jest tak jak każdy z nas wie.wędkarstwo i wędkarze tak jak dzieci i ryby głosu nie mają- także między innymi naszemu ,,ukochanemu,,PZW(NIE OBRAŻAJĄC LUDZI KTÓRZY NAPRAWDĘ CHCĄ COŚ ZMIENIĆ) takimi słowami pragnę zakończyć te moje wypociny bo ostatnio dużo kłapie ,,gębą,, aż niektórzy się czerwienią ze złości:P . Pozdrawiam Adam |
Ostatnio zmieniany: 14 lata 5 miesiąc temu przez Adam Ratajczyk.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
|
O:ELEKTROWNIA JĄDROWA W STEPNICY?? 14 lata 5 miesiąc temu #3026
|
Cóż!
w naszym dziwnym kraju są "eksperci", którzy podpiszą wszystko za odpowiednią kasę. Tym niemniej, mimo, że połowicznie byłem za kontynuacją obecnego wójta, to usilnym parciem w kierunku EJ skreślił mnie z listy swoich wyborców. Na szczęście temat jest na tyle odległy, że zdążymy stworzyć komitet przeciw tej bzdurze..... |
Ostatnio zmieniany: 14 lata 5 miesiąc temu przez Artur Furdyna.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
|
O:ELEKTROWNIA JĄDROWA W STEPNICY?? 14 lata 5 miesiąc temu #3028
|
Pewnie wesprza nas inne organizacje ekologiczne, wędkarze oraz zwykli szarzy ludzie
|
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
|
O:ELEKTROWNIA JĄDROWA W STEPNICY?? 14 lata 5 dni temu #3965
|
Witam.
Przeglądając ostatnio Internet natknąłem się na dwa interesujące artykuły dotyczące budowy elektrowni jądrowej w Polsce. Pierwszy z artykułów to przytoczenie słów wiceministra skarbu państwa Jana Burego. A oto on: - Nie ma odwrotu od budowy elektrowni jądrowej w Polsce. Wiatr i słońce nie wystarczą, by wyprodukować wystarczającą ilość tzw. energii zielonej - powiedział na antenie Polskiego Radia Rzeszów wiceminister skarbu państwa Jan Bury. Poseł przypomniał, że w Unii Europejskiej i na świecie trwa dyskusja nad ograniczeniem emisji dwutlenku węgla. - Nie sprzyja to funkcjonowaniu elektrowni węglowych, na których opiera się polska energetyka. Tymczasem poza Polską wszystkie kraje europejskie mają elektrownie jądrowe - podkreślił wiceminister skarbu. Jan Bury tłumaczył, że za pięć, dziesięć lat Polska płacić będzie być może wielką cenę dlatego, że emisja CO2 będzie tak duża w naszych elektrowniach, że prąd może być droższy tylko i wyłącznie z tytułu emisji CO2. - Myślę, że odwrotu nie ma, a świat nie ucieknie od energetyki jądrowej, bo nie ma w tym momencie alternatywy innej - dodał Jan Bury. Zdaniem wiceministra, referendum w sprawie budowy elektrowni jądrowej w Polsce nie jest potrzebne. - Nasz kraj już stracił wobec innych państw dziesiątki lat, bo decyzja o zaniechaniu budowy takiej siłowni została przed laty zbyt pochopnie przyjęta - podkreślił. Trudno się nie zgodzić z wiceministrem, że za kilka czy kilkanaście lat Polska będzie musiała płacić ogromne odszkodowania za emisji CO2, ale czy na pewno nie ma odwrotu od elektrowni jądrowych? Bardzo dobrze opisuje to raport Organizacji Ekologicznej WWF, zresztą zamieszczony na naszej stronie pod tytułem ,, TYLKO ATOM I ŻADNYCH ALTERNATYW?,, Przecież jest wiele lepszych sposobów na uzyskiwanie czystej energii, a do tego tańszej! Drugi artykuł to wypowiedź Pani Profesor Magdaleny Środy. Sam tytuł już drażni. A oto on: Niedouczeni zdecydują ws. elektrowni atomowej w Polsce? Prowadzenie debat o zasadności zbudowania w Polsce elektrowni atomowej w Polsce zaraz po katastrofie w Japonii jest tak samo nie rozsądne jak rozmowy o zakupie nowego samochodu po wypadku drogowym kogoś z bliskich. Emocje a zwłaszcza rozpętana medialna histeria - nie są dobrym doradcą Magdalena Środa W Europie zapanowała jakaś antyatomowa histeria. Tak jakby zagrożenie skażeniem po przejściu tsunami w Japonii dało się generalizować na inne kraje. Czy w obliczu katastrof samolotowych, taka jak ta w Smoleńsku czy im podobne, wydajemy zakaz latania wszystkich samolotów, bo są niebezpieczne? Nie sądzę - pisze Magdalena Środa w Wirtualnej Polsce. Na co dzień uczestniczymy w zachowaniach ryzykownych, jak i sami je powodujemy. Z życia nie da się wyeliminować czynników zagrażających mu. Zagrożeniem dla życia jest samo życie, zwłaszcza w swej postaci ucywilizowanej i łaknącej dobrobytu. Czyli ludzkiej. Prowadzenie debat o zasadności zbudowania w Polsce elektrowni atomowej w Polsce zaraz po katastrofie w Japonii jest tak samo nie rozsądne jak rozmowy o zakupie nowego samochodu po wypadku drogowym kogoś z bliskich. Emocje a zwłaszcza rozpętana medialna histeria - nie są dobrym doradcą. I nie piszę tego jako zwolennik elektrowni atomowych, lecz jako realistka. By uzyskać wiarygodność, przeciwnik energii atomowej powinien najpierw poważnie ograniczyć własne zapotrzebowanie na energię. Na przykład energię domową czy uliczną. Jeśli ktoś potrafi się tak samoograniczyć, by wyrzec się elektrycznych dogodności wokół siebie, uwierzę mu, że naprawdę walczy o planetę. A tych, którzy walczą bez samoograniczeń pragnę pocieszyć, że nasza planeta da sobie radę. Nawet jeśli w wielkiej katastrofie nuklearnej zginą ludzie (czyli agresorzy) i wiele organizmów, to nie planeta (czyli ofiara). Za kilka czy kilkanaście miliardów lat wszystko się odrodzi, choć i zmieni. Myśl, że wszystko zaczniemy od nowa daje może nie tyle ukojenia, co dystans wobec spraw rozważanych obecnie. W ich ramach pojawił się pomysł referendum. Budować w Polsce elektrownię czy nie? Samą ideę referendum uważam za bardzo dobrą. Tylko niedouczony (choć odchudzony) poseł Hofman może traktować ją jako populizm. Referenda w których Lud, który wypowiada się bez swoich reprezentantów, to wszak korzenie naszej demokracji! Nowożytny jej twórca Jan Jakub Rousseau uważał, że tylko tak może objawić się "wola powszechna", bez zapośredniczenia przez reprezentantów, koterie, interesy partyjne. Sądzę, notabene, że gdyby większość ustaw była przegłosowywana w sposób bezpośredni (np. za pośrednictwem internetu) to rezultaty tych głosowań byłyby z pewnością bardziej wiarygodne i sprawiedliwe, niż wtedy, gdy dzieje się to za pośrednictwem partii i ich przywódców, gdzie PiS glosuje tak, by dokopać PO, PO by utrzymać się przy władzy, a SLD by ją zdobyć. Zdawanie się na polityków nie jest więc dobrym rozwiązaniem. Jednak nie zawsze też można się zdawać tylko na lud. John Stuart Mill wielki zwolennik liberalnej demokracji i wolności słowa proponował, by dla dobra nas wszystkich odróżniać coś, co nazywał "wolnością do zabierania głosu" od "równości w zabieraniu głosów". W kwestiach nie wymagających żadnych kompetencji, głos mogą i powinni zabierać wszyscy, o ile sprawa wydaje się dla wszystkich ważna. Jednak w sprawach wymagających wiedzy i kompetencji (budowa mostów, miast i np. elektrowni atomowych) głos na równych prawach powinni zabierać wszyscy ci, którzy się na tym znają. A więc ani lud ani politycy. Prof. Magdalena Środa specjalnie dla Wirtualnej Polski Nie wiem jak Wy Koledzy i Koleżanki ale mnie ten artykuł troszkę zdenerwował. Po pierwsze Pani Profesor ma rację o tym, że jeżeli chcemy ograniczyć zużycie energii to powinniśmy zacząć od siebie, ale przepraszam bardzo niech Pani Magdalena nie zarzuca przeciwnikom budowy elektrowni atomowych żeby zrezygnowali całkowicie z energii!! Przecież to nie o to chodzi żebyśmy się pochowali w lasach w jakiś szałasach albo grotach i koczowali jak dzikie ludy z epoki kamienia łupanego! Chodzi o to żebyśmy z tej energii korzystali ale z umiarem a nie jak to niekiedy jest, że np. w domu włączamy na raz telewizor, radio, dwa komputery i niewiadomo co jeszcze a i tak skupiamy się na jednym. Kolejne co mnie zaskoczyło w wypowiedzi Pani Profesor to cytuję: ,,A tych, którzy walczą bez samoograniczeń pragnę pocieszyć, że nasza planeta da sobie radę. Nawet jeśli w wielkiej katastrofie nuklearnej zginą ludzie (czyli agresorzy) i wiele organizmów, to nie planeta (czyli ofiara). Za kilka czy kilkanaście miliardów lat wszystko się odrodzi, choć i zmieni.,, To też prawda, że nasza planeta po takiej katastrofie się odrodzi, ale czy my jako ludzie mamy prawo ją zabijać?? Z wypowiedzi Pani Profesor wnioskuję, że mamy prawo do zaśmiecania, brudzenia i niszczenia Ziemi – bo przecież i tak się odrodzi. W naszym kraju nie można pisać takich rzeczy, bo my jako Polacy i tak jesteśmy jednym z ,,brudniejszych,, narodów(W domu i na naszych działkach czyściutko aż lśni, ale co się w domu nie przyda albo zepsuje to do lasu albo nad rzekę- niestety ale tak to wygląda), a jak ktoś przeczyta artykuł to w ogóle może stwierdzić, że przecież można zanieczyszczać. Po takim artykule nasunęła mi się taka ironiczna myśl: Po co My jako TPRiIG sprzątamy, dbamy o czystość wody w naszych rzekach, zarybiamy, pilnujemy naturalnego tarła, sadzimy drzewka i wiele innych??? Przecież nawet jak to wyginie to i tak kiedyś się odrodzi. Zostawamy to wszystko weźmy siaty i agregaty to dopiero sobie mięska połapiemy. Oczywiście ironizuję. ![]() Kolejny cytat: ,,W kwestiach nie wymagających żadnych kompetencji, głos mogą i powinni zabierać wszyscy, o ile sprawa wydaje się dla wszystkich ważna. Jednak w sprawach wymagających wiedzy i kompetencji (budowa mostów, miast i np. elektrowni atomowych) głos na równych prawach powinni zabierać wszyscy ci, którzy się na tym znają. A więc ani lud ani politycy.,, Tutaj Pani Magdalena też ma rację, że ani politycy ani ludzie nie mający zielonego pojęcia o energetyce jądrowej nie powinni zabierać zbytnio głosu co jest dobre a co złe. Pani Profesor informuje,że w takich sprawach powinni się wypowiadać fachowcy, ale czy faktycznie ktoś pyta o głos ludzi którzy się na tym znają?? Większość ludzi związanych z ekologią i energetyką mówią NIE elektrownią jądrowym, ale niestety nikt nie chce ich słuchać. No ale to przecież interpretuję tylko ja zwykły niedouczony mieszkaniec tego państwa nie wiem może ktoś z was myśli inaczej, ale ja interpretuję te artykuły w taki oto sposób. Pozdrawiam Adam |
Ostatnio zmieniany: 14 lata 5 dni temu przez Adam Ratajczyk.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
|
O:ELEKTROWNIA JĄDROWA W STEPNICY?? 14 lata 5 dni temu #3966
|
Poczytać warto:
Na dwa dni przed tragedią odnotowano trzęsienia ziemi 2011-03-28 Czy w Europie możliwe jest silne trzęsienie ziemi? Na co powinniśmy się przygotować? Czy musimy się martwić o europejskiej elektrownie atomowe? Grecki deputowany Georgios Stavrakakis (Sojusz Socjalistów i Demokratów), który jest z wykształcenia geofizykiem i sejsmologiem wyjaśnia nam, co wywołało ostatnią katastrofę w Japonii i jaką lekcję możemy z niej wyciągnąć. Co dokładnie stało się w Japonii? Do trzęsienia ziemi doszło w północno-wschodniej części kraju, w której spotykają się płyty tektoniczne Pacyfiku i Ameryki Północnej. Płyty poruszały się z ogromną - jak na geologiczne standardy - prędkością 8 mm na rok. I dlatego ta energia, która się wytworzyła była równie ogromna. To nie było pierwsze tak silne trzęsienie ziemi w Japonii. Ale po raz pierwszy przyczyną tragedii nie było trzęsienie samo w sobie, ale tsunami, które po nim nastąpiło. System ostrzegania przed tsunami zadziałał bez zastrzeżeń, wydał komunikat już trzy minuty po trzęsieniu. Ale fale płynące z szybkością 700 km na godzinę dosięgły brzeg już po 15 minutach. Wiemy też, że na dwa dni przed tragedią odnotowano trzęsienia ziemi w skali sześciu stopni w skali Richtera. Ale dzisiejsze narzędzie nie pozwalają przewidzieć czy dany wstrząs jest właściwym trzęsieniem ziemi czy przed-wstrząsem. Czy to było pojedyncze trzęsienie, czy możemy się spodziewać kolejnych? Czy wydarzenia w Japonii miały związek z ostatnim trzęsieniem ziemi w Nowej Zelandii? Mając do czynienia z tak silnym trzęsieniem nie mówimy o pojedynczym epicentrum, ono rozciąga się - jak w tym przypadku - na powierzchni 300 km na 100 km. Będą też silne wtórne wstrząsy w następnych miesiącach. Jeśli zaś chodzi o powiązania z innymi trzęsieniami to mamy coś takiego jak interakcja. Gdy ciśnienie wytworzone w trakcie trzęsienia podwyższa ciśnienie odczuwalne w innej części świata to prowadzi to do powstania tam wstrząsów. Czasami dochodzi też do migracji ciśnienia. Ale ciągle nie umiemy przewidzieć, gdzie będzie następne trzęsienia ziemi. A czy w Europie jesteśmy bezpieczni? Nie jest tu tak źle, choć nie oznacza to, że nie mamy czym się martwić. Z każdego trzęsienia ziemi powinniśmy wyciągnąć lekcję. Trzeba jednak pamiętać, że płyty tektoniczne w Europie poruszają się z o wiele mniejszą prędkością niż w rejonie Japonii. W regionie Morza Śródziemnomorskiego, w Grecji czy Włoszech, gdzie jest największe zagrożenie sejsmiczne wstrząsy większe niż 6 czy 7 w skali Richtera są bardzo rzadkie. Choć trzeba pamiętać, że japońskie miasto Kobe, które zostało zupełnie zniszczone w 1995 r. też było uznawane za teren niskiego ryzyka. Dlatego nawet takie obszary powinny być obserwowane przez naukowców. Choć ryzyko trzęsienia w Europie jest bardzo niskie. Wszyscy się jednak obawiają ryzyka ze strony europejskich elektrowni atomowych. Każdy przypadek jest inny. W Turcji (gdzie planowana jest budowa elektrowni atomowej) ryzyka silnego trzęsienia ziemi nie można wykluczyć, ale w Niemczech? Wydarzenie w tym regionie zupełnie zmieniłoby naszą interpretację sejsmicznej historii Ziemi. Każdy kraj musi być przygotowany na wydarzenia, które mu zagrażają. Źródło: European Parlament, www.europarl.pl, fot. sxc.hu Na marginesie. Gros polityków nie zna się na niczym, poza polityką. W naszym kraju głos ciał doradczych jest marginalizowany, gdy w innych krajach UE, opinie takich ciał są wiążące..... U nas społeczeństwo nadal nie wyciąga wniosków z bzdur wynikłych z politycznych decyzji w wielu kwestiach, a Polak płaci za wszystko i nawet nie stara się zrozumieć. Przypomina mi się fragment fraszki: " dziś nową mądrość Polak sobie kupi... że i przed i po szkodzie głupi" |
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
|
O:ELEKTROWNIA JĄDROWA W STEPNICY?? 14 lata 4 godzin temu #3984
|
Witam.
Natknąłem się na bardzo fajny artykuł, który obrazuje ile jest potencjalnych źródeł energii. Na pewno są to lepsze rozwiązania niż elektrownie atomowe. Zapraszam do lektury. Energia odnawialna. Jakie potencjalne technologie będziemy wykorzystywać w przyszłości? Wiatr, słońce, odpady, fale oceaniczne, a nawet wnętrze Ziemi. To wszystko to potencjalne źródła energii odnawialnej, które mogą zastąpić tradycyjne metody produkowania prądu i ciepła. Temu, na ile możliwe jest upowszechnienie tych sposobów pozyskiwania energii przyglądali się 22 marca deputowani Komisji Przemysłu PE. Unijny plan zakłada, że do 2020 r. 20 proc. energii będzie pochodzić ze źródeł odnawialnych. Z danych z 2007 r. wynika, że na razie tylko dziewięć proc. wytwarzanej energii jest przyjazne środowisku. Jednak Komisja Europejska szacuje, że cel uda się osiągnąć i że w 2020 r. ze źródeł odnawialnych będzie produkowane 20,3 proc. energii. Trudny wybór Na zlecenie Komisji Przemysłu PE powstał raport o możliwościach rozwoju źródeł energii odnawialnej w Unii. Deputowani skupili się na technologiach, które obiecują najwięcej w ciągu najbliższych 10-20 lat. Jednym z takich metod wytwarzania energii są wiatraki. Ale nie takie tradycyjne - deputowani mają na myśli maszyny ustawione przy linii brzegowej morza. Z badań wynika, że wiatr jest silniejszy nad terenem morza, niż nad lądem. Wiatraki ustawione w morzu wytwarzają więc więcej energii. Takie projekty są we wstępnej fazie, powstają już pierwsze farmy "wietrzne". Europosłowie spodziewają się, że w ciągu najbliższych lat zmniejszą się koszty urządzeń i będą tańsze nawet niż tradycyjne wiatraki. Energia ze Słońca W raporcie jest też mowa o skoncentrowanej energii słonecznej. To system, który wykorzystuje lustra do zebrania dużej ilości energii na stosunkowo małej powierzchni. Energia elektryczna jest tworzona, gdy skoncentrowane światło jest przetwarzane na ciepło. Zdaniem ekspertów w 2020 r. trzy procent energii może być produkowane w ten sposób. Energia z odpadów Innym rozwiązaniem jest bio-energia. Produkuje się ją z odpadów biologicznych, źródłem energii odnawialnej może być np. biomasa (drewno, odchody zwierząt, słoma, oleje roślinne, itp.). Jednak według posłów w tym rodzaju energii tkwi mniejszy potencjał niż w energii wiatrowej czy słonecznej. Energia z oceanu Jak wskazuje raport energię można też pozyskiwać z fal oceanicznych. Urządzenia, które pozyskują energię z fal mogą ją generować zarówno z ruchów powierzchniowych, jak i głębinowych. To źródło, które może dostarczyć bardzo dużo energii, ale naukowcy mają wątpliwości co do ekologiczności samych urządzeń używanych do produkcji prądu. Energia geotermalna Źródłem energii może też być Ziemia. Jak tłumaczą naukowcy energia geotermalna jest pozyskiwana dzięki różnicy temperatur w różnych warstwach. Woda wnika w głąb ziemi, gdzie podgrzewa się do znacznych temperatur. W wyniku tego wędruje do powierzchni ziemi jako gorąca woda lub w formie pary wodnej. Ta metoda pozyskiwania energii gwarantuje prąd i ciepło przez całą dobę. Energię geotermalną pozyskuje się już w kilku krajach europejskich. Jednak nie będzie powszechnie używana, jeśli nie spadną koszty technologiczne. TEKST POBRANY Z srodowisko.ekologia.pl |
Ostatnio zmieniany: 14 lata 4 godzin temu przez Adam Ratajczyk.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
|